↑ Powrót do Grupa VI

Kącik wiersza

Wiersz na czerwiec:

„Mój przyjaciel” 

B. Szelągowska

Radość wielka mnie rozpiera,

gdy mam obok przyjaciela.

On uważnie mnie wysłucha.

Wiem, że mogę mu zaufać.

Jak nikt inny mnie rozśmieszy,

w chwilach smutku mnie pocieszy.

To on zawsze mi doradza

i tajemnic mych nie zdradza.

Bez wahania mi pomoże

wtedy, gdy się czuję gorzej.

I niczego się nie boje,

kiedy obok niego stoję.

Lubię lekcje z nim odrabiać

I świat cały z nim poznawać.

Chętnie wszystkim się z nim dzielę,

bo jest moim przyjacielem.

 

Wiersz na maj:

„Jak narysować tatę”

L. Marjański

Tatę wielkiego rysować trzeba,

Choćbyś rysować miał cały dzień.

Niech jak szczyt góry sięga do nieba,

Niech jak dąb rzuca ogromny cień.

Tata podobny jest do olbrzyma,

Co na ramionach cały dom trzyma.

A że jest droższy ci od skarbu,

Namaluj tatę złotą farbą.

 

Wiersz na kwiecień:

„ W teatrze”

M. Strękowska-Zaremba

Gdy siedzę na widowni

i gasną światła w teatrze,

kurtyna idzie w górę,

wstrzymuję oddech i patrzę.

 

Nagle wszystko ożywa:

śpiewają drzewa z papieru,

drewniany słowik fruwa,

kot w butach zmierza do celu.

 

Przeżywam ich przygody,

niezwykłe – aż nie do wiary.

Teatr to takie miejsce,

w którym możliwe są czary.

Wiersz na marzec:

„Marcowa pogoda”

sł. B. Forma

Ja jestem marzec, ja wam pokażę,

Jak dobrze mieszać pogodę w garze.

Zanim na dobre wiosna przybędzie,

Ja ślady zimy zostawię wszędzie.

Zmarzną wam nosy i zmarzną uszy,

I jeszcze trochę śnieżek poprószy.

I chociaż słońce mocniej przygrzeje,

To jeszcze chłodnym wiatrem powieje.

 

Wiersz na luty:

„Zimowe  dni”

sł. P. Beręsewicz

Ziemia śniegiem zasypana,

Dniom się nie chce wstawać z rana.

Chętnie spałyby dzień cały,

ale dzieci się zleciały

i wołają: „Niech pan wstanie!

Żal takiego dnia na spanie!”

Poniedziałek po kryjomu

tylko nos wystawia z domu.

Wtorek śmielszy jest od brata

i przed domem śnieg zamiata.

Środa śledzi ślad zająca,

Czwartek puch z choinek strąca.

Piątek białą kulę toczy,

a Sobota, mruży oczy,

do Niedzieli śnieżką strzela.

Głośno śmieje się Niedziela,

Otrzepując bitwy skutki.

Żal, że w zimie dzień za krótki!

 

Wiersz na styczeń:

„Kwiaty dla dziadka”

sł. W. Chotomska

Kto ci opowie o dawnych latach?

Tych lat naoczny świadek.

Jak kraj nasz rośnie, jak ludzie rosną

Opowie ci – twój dziadek.

 

Otworzy serce, kieszeń otworzy,

Podsunie czekoladę.

Z twoich sukcesów zawsze się cieszy.

Kto? No wiadomo – dziadek!

 

A jak coś spsocisz, jak coś naknocisz,

Jak trzeba spytać o radę –

To kto za uszy wyciągnie z biedy?

Wiadomo – zawsze dziadek!

 

Więc wnuki proszą, żeby w kwiaciarniach

Kwiatów nie chować pod ladę.

Dziadek ma święto! Kwiaty dla dziadka!

Wiwat, niech żyje dziadek!

 

Wiersz na grudzień:

„Prezent dla Mikołaja”

Dorota Gellner

A ja się bardzo, bardzo postaram

i zrobię prezent dla Mikołaja.

Zrobię mu szalik piękny i nowy,

żeby go nosił w noce zimowe,

i żeby nie zmarzł w szyję i w uszy,

gdy z burej chmury śnieg zacznie prószyć.

Niech się ucieszy Mikołaj Święty –

tak rzadko ktoś mu daje prezenty.

 

Wiersz na listopad:

„Listopad”

J. Koczanowska

Miesiąc listopad nie jest brzydki

i smutny być nie musi wcale,

wystarczy mu się dobrze przyjrzeć,

żeby zobaczyć wiele zalet.

Kiedy ostatnie liście spadną

i szare chmury skryją niebo,

listopad jest jak baśń ciekawa,

ma w sobie coś tajemniczego.

Wiatr głośno śpiewa, mgły wirują,

deszcz kropelkami w okno stuka,

to jest melodia listopada-

Niezwykle piękna, chociaż smutna.

 

Wiersz na październik:

„Dziwny pies”

D. Wawiłow

Jeden, dwa, jeden dwa,
Pewna pani miała psa.
Trzy i cztery, trzy i cztery,
Pies ten dziwne ma maniery.
Pięć i sześć, pięć i sześć,
Wcale lodów nie chciał jeść.
Siedem, osiem, siedem, osiem,
Wciąż o kości tylko prosił.
Dziewięć, dziesięć, dziewięć, dziesięć,
Kto z nas kości mu przyniesie?
Może ja? Może ty? Licz od nowa – raz, dwa, trzy….

 

Wiersz na wrzesień:

„Przejście przez ulicę”

J. Koczanowska

W dużym mieście wielki ruch,
samochodów wiele,
jeśli chcesz bezpiecznym być,
musisz o tym wiedzieć:
przez ulicę można przejść
tylko w takim miejscu,
gdzie mrugają światła dwa,
pasy są na przejściu.
To czerwone woła: Stop,
stój i czekaj grzecznie,
a zielone prosi: idź,
możesz przejść bezpiecznie.
Zapamiętaj jeszcze to:
gdy po mieście chodzisz,
musisz pod opieką być
dorosłej osoby.