Wiersz na luty:
„Dziesięć Bałwanków”
W. Chotomska
Dziesięć bałwanków było w jednym lesie,
ni mniej, ni więcej, tylko właśnie 10.
Jeden się drapał do dziupli na drzewie
i tak się zdrapał, że zostało 9.
Dziewięć bałwanków stało na polanie,
dokładnie dziewięć, bałwan przy bałwanie.
Lecz jeden poczuł, że go kręci w nosie.
Jak zaczął kichać, to zostało 8.
Osiem bałwanów stało w dalszym ciągu,
lecz jeden bał się mrozu i przeciągów.
Więc włożył kożuch i okrył się pledem.
Jak go odkryli, to już było 7.
Z siedmiu bałwanków jeden zaraz orzekł,
że się poślizgać warto na jeziorze.
Lecz ledwie zdążył na jezioro wleźć,
wpadł w taki poślizg, że zostało 6.
Tych sześć bałwanków stałoby do teraz,
lecz jeden bałwan zaczął się rozbierać.
Chciał się ochłodzić, miał na kąpiel chęć-
jak się rozebrał, to zostało 5.
Z pięciu bałwanów jeden zaraz ubył,
bo go ciekawość przywiodła do zguby.
Nie wiedział, po co są kaloryfery-
jak się dowiedział, to zostały 4.
Cztery bałwany stały w dwuszeregu,
lecz jeden zaczął tupać na kolegów.
Tupał i tupał, bo był strasznie zły,
i tak się stupał, że zostały 3.
Te trzy bałwanki długo nie postały,
bo jeden bałwan znał świetne kawały.
Z własnych dowcipów śmiał się:
– Cha! Cha! Cha!
i pękł ze śmiechu, i zostały 2.
A jak została tych bałwanów dwójka,
to się zaczęła między nimi bójka…
Dziesięć bałwanków stało na polanie.
Ile zostało? Oto jest pytanie!
Wiersz na styczeń:
“Moja Babcia i Mój Dziadek”
D. Kossakowska
Moja babcia czarodziejka,
umie szczęście wyczarować.
I w świat bajek oraz baśni,
lubi często podróżować.
Kocham moją babcię,
najmocniej na świecie.
Nigdzie tak wspaniałej,
babci nie znajdziecie.
Dziadek lubi chodzić na spacery,
z letnim wiatrem iść w zawody.
Kiedy ładna jest pogoda,
chętnie skacze też do wody.
Kocham mojego dziadka,
najmocniej na świecie.
Nigdzie tak wspaniałego,
dziadka nie znajdziecie.
Moi dziadkowie pięknie tańczą,
tango oraz inne tańce.
Wtedy kiedy jest karnawał,
robią różne przebierańce.
Kocham moich dziadków,
najmocniej na świecie.
Nigdzie tak wspaniałych
dziadków nie znajdziecie.
Wiersz na grudzień:
„Na złotym dywanie”
D. Gellner
Choinko, choinko,
świąteczną masz minkę!
Łańcuszek wpleciony
w zieloną czuprynkę!
Stanęłaś w pokoju
na złotym dywanie
i cień twój iglasty
zatańczył na ścianie.
Usiądę przy tobie!
I podam ci rękę.
To nic,
że masz trochę
kłującą sukienkę!
Wiersz na listopad:
„Katechizm polskiego dziecka”
Dziecko
– Kto ty jesteś?
Wszyscy:
– Polak mały.
Dziecko
– Jaki znak twój?
Wszyscy:
– Orzeł biały.
Dziecko
– Gdzie ty mieszkasz?
Wszyscy:
– Między swemi.
Dziecko
– W jakim kraju?
Wszyscy:
– W polskiej ziemi.
Dziecko
– Czym ta ziemia?
Wszyscy:
– Mą Ojczyzną.
Dziecko
– Czym zdobyta?
Wszyscy:
– Krwią i blizną.
Dziecko:
– Czy ją kochasz?
Wszyscy:
– Kocham szczerze!
Dziecko
– A w co wierzysz?
Wszyscy:
W Polskę wierzę!
Wiersz na październik:
„Pani Jesień”
Z. Dąbrowska
Przeszedł sobie dawno
śliczny, złoty wrzesień…
Teraz nam październik
Dała pani jesień…
Słono takie śpiące,
coraz później wstaje,
Ptaszki odlatują,
hen, w dalekie kraje.
W cieniu, pod drzewami
cicho śpią kasztany,
każdy błyszczy pięknie,
niby malowany.
Lecą liście z drzewa
różnokolorowe,
te są żółto – złote,
a tamte – brązowe.
Jeszcze niby ciepło,
słonko świeci, grzeje…
aż tu nagle skądejś
wichrzysko zawieje.
Chmur wielkich deszczowych
nazbiera, napędzi…
tak się pan listopad
nauwija wszędzie.
Wiersz na wrzesień:
“W przedszkolu jak w domu”
B. Szelągowska
Czy słońce na niebie, czy deszcz z nieba leci,
idą z rodzicami do przedszkola dzieci.
W przedszkolu zabawek i książek bez liku.
Każdy ma miejsce przy małym stoliku.
Razem z naszą panią pilnie się uczymy.
Gdy czas na zabawę, chętnie się bawimy.
Powiem wam coś jeszcze, nie mówcie nikomu,
że my się czujemy w przedszkolu jak w domu!
















