Wiersz na luty:
„Luty”
Luty użalał się z łezką w oku,
że jest najkrótszym miesiącem w roku.
Jak to się stało, mój dobry losie,
że dni mam tylko dwadzieścia osiem?
Przecież w miesiącach innych się mieści
trzydzieści jeden albo trzydzieści!
A ja trwam tylko cztery tygodnie.
To jest zbyt krótko! To niewygodnie!
W końcu lutemu rok figla spłatał,
I dzień mu dodał… co cztery lata.
Wiersz na styczeń:
„Miesiące”
B. Forma
Patrzcie – Rok Nowy właśnie przybywa.
Wszystkie miesiące do siebie wzywa.
Styczeń ma zimę wozić saniami.
Bałwana zaraz ulepi z nami.
Luty zamrozi rzeki, jeziora,
śniegu dosypie z wielkiego wora.
Zaskoczy wszystkich przewrotny marzec.
Śnieg z ciepłym wiatrem wymiesza w garze.
Kwiecień rozsieje kwiaty i trawy
a potem znajdzie czas na zabawy.
Maj z bzu bukietem i konwaliami
uczci Dzień Mamy z przedszkolakami.
Czerwiec im rozda słodkie czereśnie
w czerwcu wakacje nastaną wreszcie.
Lipiec zaprosi wszystkich nad morze,
popływa z dziećmi chętnie w jeziorze.
Sierpień zatańczy z promykiem słońca,
kiedy wakacje dobiegną końca.
W sadach owoce pozbiera wrzesień,
zanim odwiedzi świat długa jesień.
Październik mgłami otuli pola
bo taka właśnie jest jego rola.
Listopad szronem pokryje trawę
nie będzie czasu miał na zabawę.
Grudzień choinkę przywiezie saniami
i Nowy Roczek powita z nami.
Wiersz na grudzień:
„Święta”
D. Kossakowska
Biały obrus na stole.
A pod ni leży siano.
Już dwanaście potraw do stołu podano.
Będzie barszcz i kapusta,
będzie kap smażony.
Piernik oraz makowiec
pięknie upieczony.
Wszyscy są już przy stole
i dzielą się opłatkiem.
Mama, tata i dzieci
oraz babcia z dziadkiem.
Wszyscy dzisiaj składają
serdeczne życzenia.
Szczęścia, zdrowia,
uśmiechu oraz marzeń spełnienia.
Wiersz na listopad:
„Lekarstwo misia”
H. Bechlerowa
Koło pieca siedzi miś.
– Taki chory jestem dziś!
– Co cię boli?
– Bok i brzuszek,
tu się ciągle trzymać muszę,
katar już od piątku trwa
i tu ból mam, a tu dwa.
– Grypa, misiu. Dam ci proszki.
– Nie pomogą, takie gorzkie!
– Aspirynę, misiu, zażyj.
Może ziółka ci zaparzyć?
– Aspiryna nie pomoże,
a po ziółkach będzie gorzej.
Przyznam ci się, Zosiu, sam,
że lekarstwo lepsze znam.
Łyżka, dwie wystarczą chyba.
Będę po nim zdrów jak ryba,
będę mruczeć mógł jak z nut.
– Cóż to za lekarstwo?
– Miód!
Wiersz na październik:
,,Liście”
M. Gerson – Dąbrowska
Wietrzyk chodzi po ogródku,
Strąca złote liście,
Wietrzyk gra, a one tańczą,
Raźno, zamaszyście,
Szur, szur, szur, szur,
szu, szu, szu!
Lecą, lecą liście z drzewa
żółte i czerwone,
kręcą, kręcą się
w powietrzu,
W tę i w tamtą stronę.
Szur, szur, szur, szur,
szu, szu, szu!
Wietrzyk chodzi po ogródku,
Do tańca je prosi,
„Tańczcie! Tańczcie!”
Słonko świeci,
Wiatr listki roznosi.
Szur, szur, szur, szur,
szu, szu, szu!
To podlecą, to opadną,
Spłoszoną gromadą,
Aż bezsilne i omdlałe
Pokotem się kładą.
Wiersz na wrzesień:
„Stragan”
















